Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

Praca na Śląsku.

Posted by admin under Bez kategorii

praca_bigSwoją karierę zawodową rozpoczynałem w agencji wydawniczej. Pracowałem jako przedstawiciel handlowy na Śląsku. Ta praca była dla mnie niesamowitą szkolą życia. Po pierwsze pierwszy raz byłem poza domem, w hotelu. Chodziłem po obcym mieście, pierwszy raz sprzedawałem cokolwiek. Pierwszego klienta zapamiętam do końca życia. Tak się denerwowałem, że specjalnie nie wiedziałem, co mówię. Oczywiście nic nie sprzedałem. Potem było tylko lepiej. Sprzedaż była, wyniki były. Podobało mi się to wszystko. Potem firma skierowała mnie do Torunia. Tu było jeszcze lepiej. Cudowne miast pełne cudownych ludzi. Sprzedaż dużo większa niż na Śląsku, a poza tym dużo możliwości spędzana wolnego czasu. Chodziliśmy po barach, spacerowaliśmy po starówce i oczywiście po terenach nad Wisłą. Musze powiedzieć, ze nauczyłem się dzięki tej pracy wiele i te umiejętności zaprocentowały mi w życiu zawodowym.

Kurier

Posted by admin under Bez kategorii

Kurierem dostarczającym paczki do klientów byłem aż w dwóch firmach. Oczywiście nie jednocześnie tylko osobno. Najpierw pracowałem w jednej z firm, na terenie Krotoszyna. Praca była dość przyjemna, ale narzekałem na dwie rzeczy. Przede wszystkim na brak nawigacji, dzięki czemu błądziłem po mieście szukając różnych adresów, pod które miałem dostarczyć paczki, po drugie narzekałem na system zatrudnienia. Pracowałem po prostu na czarno. Dostawałem pieniądze do ręki i nic poza tym. Nie było mowy o ubezpieczeniu czy innych przywilejach, które były normalnym dla każdego pracownika. Nie podobało mi się to bardzo, ponieważ odpowiadałem za paczki. Kradzież samochodu, pożar, cokolwiek i nie wypłaciłbym się do końca życia. Druga sprawa to terror szefa. Zmuszał do rozładunku tira, układania paczek. Szybko się z tego interesu wypisałem. Poszedłem do drugiej firmy i zobaczyłem, jakim luksusem może być praca w normalnych warunkach.

Reklama na przyczepce.

Posted by admin under Bez kategorii

Ciekawa pracą, która wykonywałem dość długo była jazda z przyczepką reklamową. Podjąłem się tego w chwili, gdy otwierano supermarket w moim mieście. Reklama na przyczepce była jedną z form promocji tego sklepu. A więc sobie jeździłem po mieście, po wyznaczonej trasie. Kontrolował mnie odbiornik GPS, który miałem obowiązek mieć włączony przez cały okres pracy. Nie ukrywam, że starałem się jeździć oszczędzając paliwo, więc gdzie tylko mogłem kulałem się z zawrotna prędkością pięć kilometrów na godzinę. Ogólnie było nudno, ale fajnie. Zarobiłem trochę grosza, samochód zarobił na siebie. Co prawda przeguby po takiej jeździe nadawały się tylko do wymiany, ale i tak się to wszystko opłacało. Żałowałem, że to jednorazowa akcja. Po otwarciu supermarketu p prostu przestałem jeździć, bo nie było gdzie. Teraz marzy mi się taka przyczepka na własność. Na pewno trochę bym na niej zarobił.

Praca u Ernesta.

Posted by admin under Bez kategorii

Przez pewien czas współpracowałem z firmą działającą w branży reklamy zewnętrznej. Moim zadaniem było poszukiwanie miejsc pod reklamy. A więc szukałem. Szukałem i znaleźć nie mogłem. Tajemnica było to, że na miejsce do postawienia reklamy musiała wyrazić zgodę dyrekcja firmy. A ona wszystkie moje propozycje odrzucała. Dziwiłem się trochę, bo przecież to, co jej przedstawiałem było naprawdę atrakcyjne, nie tylko w mojej ocenie. W końcu coś tam zostało zaakceptowane, ja trochę się zniechęciłem do firmy i zacząłem działać w innej branży. Wielkie było moje zdziwienie, gdy na wszystkich proponowanych przeze mnie miejscach stanęły reklamy zewnętrzne, ale innej firmy. Wydaje mi się, że ktoś grał na dwa fronty. Pierwszej firmie propozycji nie przedstawiał, lub je odrzucał a w drugiej firmie akceptował i na tym zarabiał.

Pamiętam ciekawą pracę, którą wykonywałem przez ponad rok. Polegała na wypełnianiu dzienniczka zużycia artykułów spożywczych. Każdy zakup notowałem na specjalnej kartce, potwierdzałem przepisaniem kodu kreskowego i to wszystko. Za takie coś otrzymywałem wynagrodzenie, nawet niemałe. Dodatkowym bonusem były comiesięczne paczki słodyczy, które odbierałem na miejscu, w domu. Całe zlecenie trwało ponad rok, więc szczerze mówiąc miałem dosyć słodyczy na następny rok. Troszeczkę tez przytyłem, ale to nie był problem., Zbliżało się lato i sezon rowerowy, więc z tym sobie poradziłem. Dzisiaj trochę żałuje, że z tą firmą nie współpracowałem dalej. Wiem, że oprócz takich paczek były inne nagrody termosy, portfele i różne potrzebne rzeczy. Wszystkie doskonałej jakości. Ale cóż, skoro raz się zrezygnowało to nie można już wrócić.

praca2Czasami oferta pracy, która już na odległość wygląda na dziwna może przynieść sporo korzyści. Pamiętam, że właśnie na taką ofertę odpowiedziałem. Firma poszukiwała osób do przeprowadzania ankiet. Ale najlepsze było to, że te ankiety były bardzo naiwne. Cztery pytania i nic poza tym, a na koniec wynagrodzenie. Zdecydowałem się na to, bo coś mi podpowiadało, że to jednak nie jest kant. Dostałem zestaw ankiet, przeprowadziłem ich chyba z pięćset i po miesiącu poszedłem na rozliczenie. Rozliczenie odbywało się w wynajętej sali, siedziało tam chyba z dwieście osób. Każdy miał ankiety, podchodził i się rozliczał. Ja również. Zastanowiło mnie jedno. Wszystkie ankiety trafiały od razu do wielkiego worka na śmieci. Pieniądze oczywiście dostałem. Poć i komu były takie ankiety tego nie wiem. W każdym razie najważniejsze jest to, że dobrze płacili.

Spośród wielu firm, w których pracowałem była jedna, która oferowała mi przez długi czas zatrudnienie i prace, której sensu nie rozumiałem. Moja praca polegała na czytaniu gazet i wycinaniu z nich artykułów o węglu. Mogły dotyczyć wszystkiego związanego z tym tematem. A więc wycinałem, naklejałem na kartkę, przynosiłem do firmy i dostawałem pełen etat. Nie wiem, dlaczego własnie to miałem robic i jaki był sens tej pracy, ale starałem się tego nie analizować skoro płacili. Cieszyłem się, gdyż taka praca pomogła mi w opłacaniu studiów. Skończyła się nagle. Firma zniknęła, zmieniła siedzibę i nigdy się z nią już nie skontaktowałem. Ale musze powiedziec, ze mimo tego wszystkie pieniądze zostały wypłacone. Więc dziwne, ale uczciwe. Miło to wspominam i marzy mi się, żeby, choć raz trafić na taką firmę.

Ankieter

Posted by admin under Bez kategorii

praca_za_granicaW czasie studiów próbowałem sobie dorobić troche grosza. Działałem tu i tam, między innymi byłem ankieterem w trzech firmach. Nie ukrywam, że pieniądze z tego były spore, choć praca bardzo niewdzięczna. Chodzenie po domach i namawianie na wypełnienie ankiety, która ma pięćdziesiąt stron to ciężkie zadanie. Ale jakoś się udawało, więc działałem dość długo. Pamiętam szczególnie takie akcje ankieterów w Poznaniu. Mieliśmy przeprowadzić ankiety z respondentami w ściśle określonym wieku i z określoną sytuacja materialna. Przeprowadzałem. A potem otrzymywałem po sto złotych od sztuki. Skończyły się studia, zaczęło się normalne życie, więc i ankiety odeszły w niebyt. Ale milo wspominam ten czas. To były piękne i bogate dni. Dzisiaj również zarabiam na ankietach, ale w sieci. Zarabiam dużo mniej, ale lubię to robić, więc pracuje.

Instytut jakości.

Posted by admin under Bez kategorii

Jedna z ciekawszych prac, niestety z mało uczciwym pracodawcą była praca w instytucie jakości przyznającym różne certyfikaty. Oczywiście mówiąc o uczciwości mówię o braku wypłat, ale o tym na końcu. Moja praca polegała na przeprowadzaniu ankiet w firmach zainteresowanych otrzymaniem takiego certyfikatu, i oczywiście pilotowaniu sprawy dalej do momentu otrzymania znaku towarowego lub odrzucenia wniosku. Odrzucenia praktycznie się nie zdarzały, gdyż instytut żądał za znaczek pięć tysięcy złotych rocznie, a więc po prostu to byłoby dla niego nieopłacalne. Natomiast przyjścia wniosków i akceptacje były często. Podobała mi się ta praca, ale postępowanie instytutu już nie. Nie otrzymywałem pieniędzy o czasie. To trwało pół roku. Chciałem odejść. Zaproponowano mi pięćdziesiąt procent od pozyskanej firmy. Odpowiedziałem na to, że pięćdziesiąt procent od zera to cały czas jest zero i odszedłem.

Reklamy w teczce?

Posted by admin under Bez kategorii

Jedną z ciekawszych prac, jakie wykonywałem była praca w charakterze przedstawiciela handlowego wydawnictwa wydającego teczki reklamowe. Reklamy musiały być tematyczne, konkretnie budownictwo i motoryzacja. Zasada była prosta. Teczki reklamowe, to były teczki, w których otrzymywało się w urzędzie pozwolenie na budowę lub prawo jazdy albo dowód rejestracyjny samochodu. W teczce z pozwoleniem na budowę były reklamy firm budowlanych, w teczce z dowodem rejestracyjnym reklamy firm motoryzacyjnych. Idea prosta a powodzenie akcji wielkie. Lubiłem tę pracę, tym bardziej, że miałem około trzydzieści procent od każdego zlecenia. Więc troche pieniędzy miałem szanse zarobić. Po wydaniu teczki nie wznawiano jej na kolejny rok, więc niestety musiałem pójść dalej. Ale miłe wspomnienia ze współpracy z ta agencja wydawnicza mam do dzisiaj.

, ,