Ciekawa pracą, która wykonywałem dość długo była jazda z przyczepką reklamową. Podjąłem się tego w chwili, gdy otwierano supermarket w moim mieście. Reklama na przyczepce była jedną z form promocji tego sklepu. A więc sobie jeździłem po mieście, po wyznaczonej trasie. Kontrolował mnie odbiornik GPS, który miałem obowiązek mieć włączony przez cały okres pracy. Nie ukrywam, że starałem się jeździć oszczędzając paliwo, więc gdzie tylko mogłem kulałem się z zawrotna prędkością pięć kilometrów na godzinę. Ogólnie było nudno, ale fajnie. Zarobiłem trochę grosza, samochód zarobił na siebie. Co prawda przeguby po takiej jeździe nadawały się tylko do wymiany, ale i tak się to wszystko opłacało. Żałowałem, że to jednorazowa akcja. Po otwarciu supermarketu p prostu przestałem jeździć, bo nie było gdzie. Teraz marzy mi się taka przyczepka na własność. Na pewno trochę bym na niej zarobił.
-
Pages
Categories
-
Archives
-
Blogroll
-
Meta

Add A Comment